Coś się pogmatwało
Recenzja książki: Marlen Haushofer, „Zabijemy Stellę/Piąty rok”
Austriaczka Marlen Haushofer wplatała w swoje prozy wątki autobiograficzne, twierdząc, że to naturalne. „Nigdy nie piszę o niczym innym jak tylko o własnych doświadczeniach. Wszystkie moje bohaterki są cząstkami mnie samej” – wyznała. To cytat zaczerpnięty z posłowia tłumaczki, cennej lektury uzupełniającej. Aluzje do własnej biografii są tu bardzo subtelne, czasem to obrazki, powidoki, wyraźne zwłaszcza w arcyciekawej powieści „Ściana” (wydanej w Polsce w 2023 r.). „Zabijemy Stellę” i „Piąty rok” to nowele z lekkim zabarwieniem wojennym (krótkie sceny z ukrywania się w piwnicy, wspomnienie poległych), niby różne, ale mają wspólne elementy. Anna przyjmuje pod swój dach nastoletnią córkę znajomej Stellę, która ma za sobą szkołę z internatem.
Marlen Haushofer, Zabijemy Stellę/Piąty rok, przeł. Małgorzata Gralińska, Wydawnictwo ArtRage, Warszawa 2026, s. 144