Wszystkie książki noblistki Annie Ernaux układają się w całość, a „Powroty” są o tyle wyjątkowe, że znajdziemy w tym zbiorze sporo autokomentarzy, które oświetlają cały projekt jej pisania. To książka o wstydzie, o czytaniu i pisaniu, i o tym, jak to wszystko się łączy. Ernaux wraca do rodzinnego miasta Yvetot, do sceny, kiedy ojciec w ataku szału zamierzył się na matkę i mógł ją zabić. „Chcę skruszyć tę zastygłą przez lata scenę, chcę, by przestała być świętą ikoną w moim wnętrzu (że nią jest, świadczy chociażby przekonanie, że to ona kazała mi pisać, że tkwi u źródła moich książek)”. Nie chce zrozumieć, co się właściwie wydarzyło, co oni czuli – chce odkryć działanie tej sceny we własnej pamięci.
Annie Ernaux, Powroty, przeł. Anastazja Dwulit, Czarne, Wołowiec 2026, s. 176