Książka Anastasii Lewkowej opowiada o tożsamości i historii, o krymskich Tatarach i innych Krymczanach od lat 90. XX w. do aneksji Krymu w 2014 r. Czyta się ją miejscami nie jak powieść, tylko pamiętnik pozostający blisko życia. Tymczasem Lewkowa łączy fikcję i fakty, ta opowieść jest gęsta, czasem wręcz przytłaczająca, ale przede wszystkim bogata. Oksana ma korzenie rosyjskie, w jej domu nie lubiono krymskich Tatarów, wspominano czasy radzieckie, a dziadek, jak się późno dowiedziała, był w NKWD, a potem w KGB. Tymczasem ją ciągnęło do wspólnoty krymskich Tatarów, do domu przyjaciółki. Oksana coraz mocniej wchodzi w ich kulturę i język, w traumę pamięci o deportacjach z 1944 r., ale też nie czuje się do końca „swoja”. Bada zawodowo wielokulturową społeczność Krymu. I kiedy wkracza historia, cała jej praca wydaje się zaprzepaszczona.
Anastasija Lewkowa, Imiona Krymu, przeł. Joanna Majewska-Grabowska, Wydawnictwo KEW, Wojnowice 2026, s. 540