Podróżniczka Jan Morris, która zjeździła cały świat, nazwała to miasto niekwestionowanym centrum tęsknoty za tym, co minione. „To właśnie tutaj, w Trieście, najintensywniej wspominam zmarnowane chwile, niewykorzystane szanse, utraconych przyjaciół” – pisała. Triest, od czasów starożytnych raczej pomijany, wszedł na arenę dziejów za czasów Habsburgów, gdy stał się głównym portem monarchii. Potem żył już tylko wspomnieniami o swojej wielkości. Autorka pojawiła się po raz pierwszy w Trieście w drugiej połowie lat 40. jako żołnierz armii brytyjskiej (w 1972 r. Jan Morris poddała się – jako jedna z pierwszych publicznych osób w Anglii – korekcie płci; wcześniej publikowała jako James Morris), ostatni raz zaś na przełomie XX i XXI w., gdy była już dobrze po siedemdziesiątce.
Jan Morris, Triest, czyli nigdzie, przeł. Jarek Westermark, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2026, s. 224