Dopiero kwiecień, a już dostajemy jedną z książek roku, w znakomitym przekładzie. Do takiej powieści się tęskni: zagarniającej, rozrastającej się jak kłącze, prowadzącej na manowce wyobraźni. Opus magnum rumuńskiego pisarza Mircei Cărtărescu, wymienianego wśród kandydatów do Nobla, prowadzi nas przez Bukareszt czasów komunistycznych, miasto fantasmagoryczne, w którym otwierają się niespodziewane przejścia do innej rzeczywistości. Dom bohatera w kształcie parowca zmienia się za każdym razem w coś innego, a pod nim mieści się solenoid, generator pola magnetycznego (pięć takich kryje w powieści Bukareszt, miasto-stan umysłu). Przewodnikiem po tym świecie jest nauczyciel ze szkoły podstawowej, który chciał zostać wielkim pisarzem, ale na samym początku poniósł klęskę. Dlatego pisze dziennik pełen snów, halucynacji i wspomnień.
Mircea Cărtărescu, Solenoid, przeł. Joanna Kornaś-Warwas, ArtRage, Warszawa 2026, s. 777