Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Książki

Bukareszt to stan umysłu

Recenzja książki: Mircea Cărtărescu, „Solenoid”

Mircea Cărtărescu, „Solenoid” Mircea Cărtărescu, „Solenoid” materiały prasowe
Dopiero kwiecień, a już dostajemy jedną z książek roku, w znakomitym przekładzie. Do takiej powieści się tęskni: zagarniającej, rozrastającej się jak kłącze, prowadzącej na manowce wyobraźni.

Dopiero kwiecień, a już dostajemy jedną z książek roku, w znakomitym przekładzie. Do takiej powieści się tęskni: zagarniającej, rozrastającej się jak kłącze, prowadzącej na manowce wyobraźni. Opus magnum rumuńskiego pisarza Mircei Cărtărescu, wymienianego wśród kandydatów do Nobla, prowadzi nas przez Bukareszt czasów komunistycznych, miasto fantasmagoryczne, w którym otwierają się niespodziewane przejścia do innej rzeczywistości. Dom bohatera w kształcie parowca zmienia się za każdym razem w coś innego, a pod nim mieści się solenoid, generator pola magnetycznego (pięć takich kryje w powieści Bukareszt, miasto-stan umysłu). Przewodnikiem po tym świecie jest nauczyciel ze szkoły podstawowej, który chciał zostać wielkim pisarzem, ale na samym początku poniósł klęskę. Dlatego pisze dziennik pełen snów, halucynacji i wspomnień.

Mircea Cărtărescu, Solenoid, przeł. Joanna Kornaś-Warwas, ArtRage, Warszawa 2026, s. 777

Polityka 17.2026 (3561) z dnia 21.04.2026; Afisz. Premiery; s. 74
Oryginalny tytuł tekstu: "Bukareszt to stan umysłu"
Reklama