Wojna, która była, jest i będzie
Recenzja książki: Mahmud Doulatabadi, „Idąc na rzeź”
Niewielkich rozmiarów książka Mahmuda Doulatabadiego to opowieść tak gęsta, by jej lektura stawiała opór. W świecie, w którym sam akt pisania staje się formą oporu, poznanie wymaga bowiem wysiłku. Choć tłem „Idąc na rzeź” jest wojna iracko-irańska, jest to historia uniwersalna. To opowieść o każdej wojnie: o tym, co robi z człowiekiem, z jego językiem i pamięcią. „Gdzieś na kuli ziemskiej zostaje wystrzelony pocisk” – a człowiek zamienia się w liczbę. Traci tożsamość, stając się celem. Ukrywająca się na stokach bliżej nieokreślonego Wzgórza Zero grupa żołnierzy czeka na śmierć: z pragnienia bądź z rąk snajpera. Swoją własną wojnę ponad ich głowami prowadzi pisarz, który usiłuje oddać ich losy tak, by nie fałszować historii. Równolegle do walki o przeżycie toczy się tu walka o prawdę. Na obu tych frontach kluczowym orężem staje się słowo.
Mahmud Doulatabadi, Idąc na rzeź, przeł. Mateusz M. Kłagisz, ArtRage, Warszawa 2026, s. 124