Mick Herron tak bardzo zżył się ze światem zepchniętych na margines agentów znanych jako kulawe konie, że nawet powieść spoza serii umieścił w tym samym uniwersum. Bohaterowie „Tajnych godzin” są nowymi postaciami – przede wszystkim dwoje pracowników agencji Monochrome, badającej nadużycia popełniane przez tajne służby, oraz emerytowany szpieg, który niespodziewanie staje się celem brutalnego ataku. Na drugim planie pojawia się kilka znajomych postaci, choć często w okolicznościach, w których jeszcze nie mieliśmy z nimi do czynienia. Zwłaszcza że część akcji toczy się w Berlinie zaledwie kilka lat po upadku muru, a to, co się tam wówczas wydarzyło, jak zwykle u Herrona, do dziś wywołuje sejsmiczne wstrząsy, które są w stanie obalić rząd, a przynajmniej zaszkodzić kilku wysoko postawionym politykom. „Jak zwykle” to klucz do prozy brytyjskiego autora.
Mick Herron, Tajne godziny, przeł. Robert Kędzierski, Anna Krochmal, Wydawnictwo Insignis, Kraków 2026, s. 472