Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Książki

Z górskiej półki

Recenzja książki: Sławek Gortych, „Święto Karkonoszy”

Sławek Gortych, „Święto Karkonoszy” Sławek Gortych, „Święto Karkonoszy” materiały prasowe
Autor ma swój schemat opowiadania. Na razie to się sprawdza, ale pewnie byłoby dobrze, gdyby czasem gdzieś zboczył.

Najwyraźniej Sławek Gortych znalazł klucz do serc polskich czytelników – listy bestsellerów okupuje już wspólnie z Remigiuszem Mrozem, czasem go nawet wyprzedza. Na czym polega ten fenomen? Może to zasługa Karkonoszy, literacko nadal rzadko eksplorowanych. Konwencja kryminału sprawdza się dobrze w ich przypadku, a Gortych dowodzi, że są nieprzebranym źródłem tematów. Autor przeważnie podróżuje w czasie, zestawiając przeszłość z teraźniejszością. Tym razem jesteśmy w Jeleniej Górze (i okolicach) w 800. i 900. rocznicę jej powstania. Sto lat temu i długo później to był rejon szczególnych wędrówek: wysiedleń, przesiedleń, odzyskiwania mienia i brzemiennych w skutki, czasem nieco mrocznych (kryminał to kryminał) spotkań polsko-niemieckich.

Sławek Gortych, Święto Karkonoszy, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2026, s. 464

Polityka 19.2026 (3563) z dnia 05.05.2026; Afisz. Premiery; s. 82
Oryginalny tytuł tekstu: "Z górskiej półki"
Reklama