Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Książki

Niewyrównane rachunki

Recenzja książki: Michał Śmielak, „Czarne Morze”

Michał Śmielak, „Czarne Morze” Michał Śmielak, „Czarne Morze” materiały prasowe
„Czarne Morze” nie udaje, że jest czymś więcej niż rozrywką, lecz przynajmniej to rozrywka naprawdę dobrze poukładana.

Doświadczony gliniarz, który topi w alkoholu zawodową porażkę i ucieka od traumy z dzieciństwa. Seryjny morderca kobiet grasujący po Zagłębiu i nieustannie prowokujący policję. Wredna prokuratorka, która dla dobra własnej córki musi współpracować ze znienawidzonym komisarzem. W „Czarnym Morzu” – tytuł powieści to nazwa dawnej osady leżącej na terenach dzisiejszego Sosnowca, choć niesie ze sobą także metaforyczne znaczenia – wiele elementów może wydawać się znajomych. Jednak Michał Śmielak potrafi z nich skorzystać. Jeśli powiela jakieś wzorce, robi to, by z jednej strony dać czytelnikom poczucie zakorzenienia w konkretnym gatunku, a z drugiej – sprytnie zwodzić ich na manowce.

Michał Śmielak, Czarne Morze, Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2026, s. 432

Polityka 22.2026 (3566) z dnia 26.05.2026; Afisz. Premiery; s. 74
Oryginalny tytuł tekstu: "Niewyrównane rachunki"
Reklama