Życie to zły sen
Recenzja książki: Marianne Fritz, „Prawo powszedniego ciążenia”
Ten debiut Marianne Fritz był w 1978 r. literacką sensacją. Autorka stała się jedną z najważniejszych austriackich pisarek. A powieść czytana dziś – zaskakuje. Początek, dialogi pary Wilhelma i Wilhelminy, uśmiechacza i kalkulatorki, brzmią lekko i nic nie zapowiada właściwej siły ciążenia tej historii. Dopiero na końcu widzimy, jak to jest skonstruowane, i wracamy do początku. Staje przed nami 40-letnia Berta Ksychyk, mieszkanka Twierdzy, sali 66, szpitala psychiatrycznego. Powoli odtwarzamy historię kobiety, która próbowała uchronić siebie i dzieci przed „prawem powszedniego ciążenia”: niszczącym, wykrzywiającym, sprawiającym, że nie można się rozwinąć.
Marianne Fritz, Prawo powszedniego ciążenia, przeł. Małgorzata Gralińska, Officyna, Łódź 2026, s. 126