Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Książki

Życie to zły sen

Recenzja książki: Marianne Fritz, „Prawo powszedniego ciążenia”

Preferuj w Google
Recenzja książki: Marianne Fritz, „Prawo powszedniego ciążenia” Recenzja książki: Marianne Fritz, „Prawo powszedniego ciążenia” materiały prasowe
Ta wstrząsająca opowieść oddaje głos tym, którzy go nie mają. I sprawia, że stajemy oko w oko z tym, czego nie chcemy widzieć.

Ten debiut Marianne Fritz był w 1978 r. literacką sensacją. Autorka stała się jedną z najważniejszych austriackich pisarek. A powieść czytana dziś – zaskakuje. Początek, dialogi pary Wilhelma i Wilhelminy, uśmiechacza i kalkulatorki, brzmią lekko i nic nie zapowiada właściwej siły ciążenia tej historii. Dopiero na końcu widzimy, jak to jest skonstruowane, i wracamy do początku. Staje przed nami 40-letnia Berta Ksychyk, mieszkanka Twierdzy, sali 66, szpitala psychiatrycznego. Powoli odtwarzamy historię kobiety, która próbowała uchronić siebie i dzieci przed „prawem powszedniego ciążenia”: niszczącym, wykrzywiającym, sprawiającym, że nie można się rozwinąć.

Marianne Fritz, Prawo powszedniego ciążenia, przeł. Małgorzata Gralińska, Officyna, Łódź 2026, s. 126

Polityka 31.2026 (3575) z dnia 28.07.2026; Afisz. Premiery; s. 72
Oryginalny tytuł tekstu: "Życie to zły sen"
Reklama