Partnerki w zbrodni
Recenzja książki: Elizabeth Arnott, „Klub żon seryjnych morderców”
Seryjni mordercy prowadzą zwykle jakieś życie rodzinne, często dla zmyłki. O ich żonach czy partnerkach mówi się jednak rzadko, może tylko jedna kwestia budzi wątpliwości i niezdrową czasem ekscytację: czy niczego się nie domyślały? Niezależnie od odpowiedzi poboczni obserwatorzy chętnie by je uznali za współwinne zbrodni. Mierzą się z tym piętnem trzy bohaterki powieści Elizabeth Arnott. Beverley, Elsie i Margot zawiązują bliższe relacje, bo razem łatwiej dźwignąć ciężar pomówień, oskarżeń i doświadczeń. Żadna nie przypuszczała, że związała się z potworem. Beverley nie zmieniła adresu i co noc rygluje drzwi. Elsie chciała się odciąć, przeprowadziła się, ale jest Angielką w Ameryce, więc przywykła do zmian i poczucia wyobcowania.
Elizabeth Arnott, Klub żon seryjnych morderców, przeł. Marek Cieślik, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2026, s. 400