Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Książki

Na krawędzi

Recenzja książki: Kelby Losack, „Wypuścić diabły”

Preferuj w Google
Kelby Losack, „Wypuścić diabły” Kelby Losack, „Wypuścić diabły” materiały prasowe
Ta niewielkich rozmiarów książeczka, do przeczytania za jednym zamachem, chwilami przypomina lepki narkotyczny trip, kiedy indziej jest jak bezpardonowa bijatyka na noże, kastety i gołe pięści

Ta niewielkich rozmiarów książeczka, do przeczytania za jednym zamachem, chwilami przypomina lepki narkotyczny trip, kiedy indziej jest jak bezpardonowa bijatyka na noże, kastety i gołe pięści. Pisana z gniewem i rezygnacją, lecz jednocześnie zaskakująco poetycka, choć to szorstka poezja ulicznego rapu. Jej bohaterowie – pracownik stacji benzynowej, który dorabia, handlując narkotykami, i jego żona, niespełniona malarka – wychowują kilkuletnią córeczkę i próbują jakoś przetrwać w trudnej rzeczywistości. Marzą o lepszym życiu, ale chcieliby je osiągnąć możliwie małym kosztem, a zarazem zdają sobie sprawę, że są skazani na życie wśród przemocy i patologicznej biedy, na zawsze wypchnięci daleko poza margines.

Kelby Losack, Wypuścić diabły, przeł. Tomasz S. Gałązka, Wydawnictwo ArtRage, Warszawa 2026, s. 70

Polityka 34.2026 (3578) z dnia 18.08.2026; Afisz. Premiery; s. 72
Oryginalny tytuł tekstu: "Na krawędzi"
Reklama