Ta niewielkich rozmiarów książeczka, do przeczytania za jednym zamachem, chwilami przypomina lepki narkotyczny trip, kiedy indziej jest jak bezpardonowa bijatyka na noże, kastety i gołe pięści. Pisana z gniewem i rezygnacją, lecz jednocześnie zaskakująco poetycka, choć to szorstka poezja ulicznego rapu. Jej bohaterowie – pracownik stacji benzynowej, który dorabia, handlując narkotykami, i jego żona, niespełniona malarka – wychowują kilkuletnią córeczkę i próbują jakoś przetrwać w trudnej rzeczywistości. Marzą o lepszym życiu, ale chcieliby je osiągnąć możliwie małym kosztem, a zarazem zdają sobie sprawę, że są skazani na życie wśród przemocy i patologicznej biedy, na zawsze wypchnięci daleko poza margines.
Kelby Losack, Wypuścić diabły, przeł. Tomasz S. Gałązka, Wydawnictwo ArtRage, Warszawa 2026, s. 70