Królik Tobiasz, „karzełek baranek mini lop” według wpisu z książeczki zdrowia, w życiu bohaterki pojawia się znienacka. Sama nie pamięta, kiedy i jak zgłosiła się do adopcji (i jest to doprawdy komiczne). Tobiasz, Tobi, Tobcio, Tobianko, istota nieodgadniona, ma szczególne królicze wymagania, trzeba się go nauczyć. Bohaterka się uczy, czytelnicy z nią. Dowiadujemy się na przykład, że z weterynaryjnego punktu widzenia królik to zwierzę egzotyczne. Że coś go łączy z koniem. I że nie wymiotuje, więc może się zatruć, jeśli zjada niesprawdzoną farbę ze ścian. Baranki powstały w wyniku machinacji człowieka i na złość ludziom rozmnażają się, cóż, jak króliki. Tobiasz chrapie, harcuje, zjada cenne albumy.
Inga Iwasiów, Tobiasz i wielki liść, Wydawnictwo Filtry, Warszawa 2026, s. 252