Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Książki

Królik i ludzie

Recenzja książki: Inga Iwasiów, „Tobiasz i wielki liść”

Preferuj w Google
Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google, aby częściej widzieć „Politykę” w wynikach wyszukiwania.
x
Inga Iwasiów, „Tobiasz i wielki liść” Inga Iwasiów, „Tobiasz i wielki liść” materiały prasowe
Nie jest to ekologiczny moralitet ani neoficka opowieść o miłości do pupili.

Królik Tobiasz, „karzełek baranek mini lop” według wpisu z książeczki zdrowia, w życiu bohaterki pojawia się znienacka. Sama nie pamięta, kiedy i jak zgłosiła się do adopcji (i jest to doprawdy komiczne). Tobiasz, Tobi, Tobcio, Tobianko, istota nieodgadniona, ma szczególne królicze wymagania, trzeba się go nauczyć. Bohaterka się uczy, czytelnicy z nią. Dowiadujemy się na przykład, że z weterynaryjnego punktu widzenia królik to zwierzę egzotyczne. Że coś go łączy z koniem. I że nie wymiotuje, więc może się zatruć, jeśli zjada niesprawdzoną farbę ze ścian. Baranki powstały w wyniku machinacji człowieka i na złość ludziom rozmnażają się, cóż, jak króliki. Tobiasz chrapie, harcuje, zjada cenne albumy. 

Inga Iwasiów, Tobiasz i wielki liść, Wydawnictwo Filtry, Warszawa 2026, s. 252

Polityka 37.2026 (3581) z dnia 08.09.2026; Afisz. Premiery; s. 66
Oryginalny tytuł tekstu: "Królik i ludzie"
Reklama