27 października 2026
Świnie i święte krowy
Recenzja książki: Marek Krajewski, „Złodzieje trupów”
27 października 2026
Preferuj
w Google
Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google, aby częściej widzieć „Politykę” w wynikach wyszukiwania.
x
Ciekawsze od makabry zbrodni jest tu podejście do psychologii i psychiatrii sprzed stu lat, jeszcze raczkujących.
Dużo Wałbrzycha w literaturze tej jesieni. I u Marka Krajewskiego, i w nowej powieści Olgi Tokarczuk Wałbrzych to jeszcze Waldenburg, ale na tym podobieństwa się kończą. Krajewski odmalowuje czasy przedwojenne, gdy w okolicy szerzy się „psychiczna zaraza” (inne również). Chorzy „szaleńcy” są uznawani za opętanych i chowani osobno. Tyle że podczas jednego z pogrzebów z trumny wychynęła zdechła świnia. Zmarła, a teraz też zaginiona Agnes Wicke wywołuje sensację i łączy kilku bohaterów tej powieści. Kluczowy jest tu „praktykant medyczny” Herbert Anwaldt, psychiatra, specjalista od syfilityków i ludzkich dusz, słynący z tego, że potrafi odwieść od myśli samobójczych.
Marek Krajewski, Złodzieje trupów, Wydawnictwo Znak, Kraków 2026, s. 448
Polityka
44.2026
(3588) z dnia 27.10.2026;
Afisz. Premiery;
s. 76
Oryginalny tytuł tekstu: "Świnie i święte krowy"