Książki

Mesjasz scjentologii

Recenzja książki: Andrew Morton, "Tom Cruise. Nieautoryzowana biografia"

Niebezpieczny artysta, totalitarny?

Tom Cruise wstąpił do Kościoła scjentologicznego w 1986 r., niedługo po premierze „Top Gun” – filmu, który uczynił z początkującego aktora hollywoodzką gwiazdę. Zainteresowała go zwłaszcza teoria dianetyki, czyli nowoczesna wiedza o zdrowiu psychicznym, ignorująca konwencjonalne metody psychiatrii i psychoterapii. Wcześniej, jak to pięknie określa, był „funkcjonalnym analfabetą”. Dzięki scjentologii wyleczył się z dysleksji, uwierzył w reinkarnację, wzmocnił własne ego i błyskawicznie osiągnął V poziom wtajemniczenia Operującego Thetanu, otwierający przed nim bramy m.in. do telepatycznego porozumiewania się oraz panowania nad materią, energią, przestrzenią i czasem. 11 września, w dniu, w którym runęły nowojorskie wieże, aktor zrozumiał, że świat żąda od niego ofiary.

Od tej chwili medialny idol i żarliwy adept nowej wiary wdział zbroję krzyżowca i zaczął naśladować swego proroka. Stał się akwizytorem scjentologii, wykorzystującym do tego celu promocję hollywoodzkich superwidowisk, w których sam występował. Nie tylko hojnie zasilał konto sekty, ale też osobiście zajął się rekrutacją znajomych, m.in. czarnoskórego gwiazdora Willa Smitha, latynoskiej piosenkarki Jennifer Lopez oraz piłkarza Davida Beckhama, nazywając ich obiecująco ambasadorami kontrowersyjnej religii.

Andrew Morton, ceniony dziennikarz i biograf głośnych postaci popkultury, barwnie i szczegółowo opisuje mechanizm prania mózgu przez scjentologów, a przy okazji burzy wizerunek uśmiechniętego, pewnego siebie Cruise’a. Odsłania egoizm i bezduszność aktora niszczącego swoje kolejne partnerki w imię strategii marketingowej Kościoła. Przedstawia Cruise’a jako niezwykle utalentowanego, lecz piekielnie niebezpiecznego artystę na usługach quasi-totalitarnej organizacji pragnącej zawojować świat. Smutna, pouczająca lektura.
 

Andrew Morton, Tom Cruise. Nieautoryzowana biografia, przeł. Małgorzata Fabianowska, Janusz Maćczak, Ewa Wierzbicka, wyd. Philip Wilson 2008, s. 430
 

 

Reklama

Czytaj także

Kultura

Dlaczego książki dla młodzieży już nie uczą i nie wychowują

Ukazanie się „Księgi dla starych urwisów”, książki Krzysztofa Vargi o twórczości Edmunda Niziurskiego, to dobry powód, by zapytać, dlaczego nie ma już miejsca na literacki dydaktyzm.

Mirosław Pęczak
20.04.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną