Książki

Życie nie jest koniecznością

Recenzja książki: Teodor Parnicki, "Dzienniki z lat osiemdziesiątych"

Notatki z własnej pracy literackiej.

Gdy Teodor Parnicki zaczął prowadzić dziennik, a właściwie – jak sam to nazwał – notatki o własnej pracy literackiej, wkraczał w 72 rok życia. Odwrócili się od niego krytycy i czytelnicy. Gdy pod koniec lat 80. warszawska „Kultura” ogłosiła ankietę na najwybitniejszych pisarzy powojennych, pierwsze miejsce zajął w niej Wojciech Żukrowski, Parnickiemu zaś przyznano siódme miejsce, co i tak „Kulturze” wydało się zbytnim wyróżnieniem. Parnicki wspomina o tym bez goryczy, mając świadomość, że jego proza stacza się w dziwaczność i niemal w obłęd. Dręczyło go, że pisze coraz gorsze powieści. Stawiał sobie wielkie wymagania, nieraz miał ochotę drzeć rękopisy.

Tworzył zaś dzień w dzień, wyznając zasadę: pisanie jest koniecznością, życie nią nie jest. Schorowany i ślepnący pracował więc nad „Sekretem trzeciego Izajasza”, „Rozdwojonym w sobie”, „Kordobą z darów” i wydanymi pośmiertnie „Powieścią o trzech Metysach” i „Ostatnią powieścią”. „Dzienniki” pokazują proces ich powstawania i heroizm, z jakim pisarz zmagał się ze słabnącym ciałem i z coraz oporniejszą materią literacką.

Przy pobieżnej lekturze „Dzienniki” wydają się zapiskami bezcennymi, ale dla historyków literatury – mogą oni poznać np. lektury pisarza: dzieła historyczne, Szekspira, klasyków francuskich, Słowackiego, poetów rosyjskich i Miłosza, którym Parnicki był zafascynowany. Uważniejsza lektura może jednak pochłonąć nawet szeregowego czytelnika, bo ze szczerych i pozbawionych wdzięczenia się notatek wyłania się poruszające studium starości, choć Zygmunt Lichniak, znawca twórczości Parnickiego, dystansuje się od takiego ich odczytywania. Jak jeszcze można je czytać? Na przykład jako bezprecedensowe w polskiej kulturze świadectwo autonomii artysty służącego wyłącznie literaturze. Parnicki odmówił angażowania się we wspieranie Solidarności, odrzucił też propozycję wstąpienia do PRON. Kuszono go z obu stron, ale bezskutecznie.

Przede wszystkim jednak „Dzienniki” nie pozwalają zapomnieć o zmarłym w 1988 r. wielkim pisarzu.
 

Teodor Parnicki, Dzienniki z lat osiemdziesiątych. Notatki o własnej pracy literackiej, wstęp Zygmunt Lichniak, oprac. Tomasz Markiewka, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2008, s. 544
 

  

Polityka 9.2008 (2643) z dnia 01.03.2008; Kultura; s. 62
Oryginalny tytuł tekstu: "Życie nie jest koniecznością"
Reklama

Czytaj także

Kultura

Historia słynnego agenta 007

23 filmy, sześciu aktorów użyczających twarzy głównemu bohaterowi, mnóstwo wypitych Martini, rozbitych aut i uwiedzionych kobiet. Filmowy James Bond, od pięciu dekad obecny na ekranach, pobił rekord, do którego nie zbliżyła się żadna inna filmowa seria.

Katarzyna Czajka
02.10.2012
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną