Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Książki

Kronika kocich przypadków

Recenzja książki: Doris Lessing, "O kotach"

Podmiotowość kocia. I ludzka.

Kocia kronika Doris Lessing, po prostu zatytułowana „O kotach”, rozpoczyna się pięknym, kadrowym ujęciem lotu jastrzębia, prawie jak z tradycyjnej epiki. Ten szponiasty drapieżnik, obok orłów i węży, to główny Schwarzcharakter afrykańskiej części jej wspomnień, główny porywacz kociąt i – jak się zdaje – metafora okrutnego człowieka. To właśnie tam, w Afryce, rodzi się w Lessing – świadku wielu mordów na kotach – poczucie moralnego obowiązku, by im pomagać.

Kraina kotów leży jednak w Anglii, w londyńskiej, zacisznej dzielnicy, gdzie są ich całe stada. Lessing, która pamięta z Afryki okrzyk tubylców-służących („bulala yena” – „zabij go [kociaka]”), woli nie mieć w nowym miejscu kota. Przez 25 lat nie łamie słowa. Ale później: „Wiedziałam, że w tym domu będzie kot. Jeśli jakiś budynek jest za duży, zaczynają do niego ciągnąć ludzie, to oczywiste tak samo jak to, że w pewnych domach muszą być koty”. Przez dom pisarki przewijają się ich dziesiątki: bezdomne i chore, skrzywdzone lub wyrzucone. Lessing cały czas jakby pozostawała w Afryce jako strażniczka kociąt przed ludźmi-sępami.

W kronice Lessing nie ma prawie w ogóle ludzi. A i bez tego robi ona wrażenie. Nie ma też wielkich słów komentarza. Są za to historie wielkich, ludzko-zwierzęcych gestów i przyjaźni, bo chociaż człowiek i kot różnią się między sobą zasadniczo, Lessing stara się tę różnicę zasypać. Nie naruszając ani kociej, ani ludzkiej podmiotowości.
 

Doris Lessing, O kotach, przeł. Anna Bańkowska, Prószyński i S-ka, Warszawa 2008, s. 192
 

  

Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Psychologowie są dziś wszędzie i zajmują się wszystkim. Czy słusznie? I kto się zajmie nimi?

Transport, policja, szpitale, marketing, reklama, sądownictwo, media, polityka, a wkrótce każda polska szkoła – gdzie się obejrzeć, tam psycholog. Czy współczesna wiedza psychologiczna pozwala im brać na swoje barki aż takie obciążenia?

Ewa Wilk
25.02.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną