Książki

Barwnie o barwach

Recenzja książki: John Gage, "Kolor i kultura"

Praca monumentalna, do przeglądania.

"Kolor i kultura” to praca monumentalna, nadająca się raczej do studiowania, przeglądania lub wyrywkowego czytania, aniżeli do sumiennej lektury strona po stronie. A przy tym wciągająca i przykuwająca uwagę setkami szczegółów, ciekawostek, wyszperanych z głębin historii faktów i opinii, erudycyjnymi komentarzami. Tytuł kojarzy się przede wszystkim ze sztuką.

I słusznie. Wszak to malarze, twórcy mozaik, ilustracji czy witraży byli zawsze tymi, którzy przede wszystkim musieli zmagać się z kolorem. Szukać coraz to nowych barwników, badać ich połączenia, myśleć o efektach zastosowania. I nic dziwnego, że ich dorobek i przemyślenia stanowią główną oś narracyjną książki. Ale John Gage idzie jeszcze dalej. Interesująco referuje historyczny rozwój refleksji naukowej nad znaczeniem barwy jako czynnika fizjologicznego, optycznego, a nawet psychologicznego czy metafizycznego.

Autor uświadamia, jak względną rzeczą było niegdyś to, co dziś wydaje się oczywiste: nazywanie poszczególnych kolorów. A także omawia znaczenie, jakie przypisywano kolorom w poszczególnych kulturach i epokach. Które barwy ceniono, a którymi pogardzano. Jakich symbolicznych znaczeń im przydawano, zarówno w malarstwie, jak i w heraldyce, a nawet w życiu codziennym (kolory żałoby, miłości, wolności itd). Fragmenty o tym, jak próbowano w przeszłości budować hierarchię kolorów (od najpodlejszych do najszlachetniejszych), lub o tym, co przez wieki sądzono o barwach tęczy, czyta się wręcz jednym tchem. Mam tylko jedną uwagę: pomieszczanie w takiej publikacji, obok kolorowych, blisko stu czarno-białych ilustracji zakrawa na żart.
 

John Gage, Kolor i kultura, przeł. Joanna Holzman, Wydawnictwo Universitas, Kraków 2008, s. 335
 

Polityka 14.2008 (2648) z dnia 05.04.2008; Kultura; s. 58
Oryginalny tytuł tekstu: "Barwnie o barwach"
Reklama

Czytaj także

Klasyki Polityki

Jak dzieci odczuwają i rozumieją ból?

Jeszcze na początku lat 80. uważano, że noworodki w ogóle nie odczuwają bólu! A ponieważ nie potrafią werbalnie wyrazić tego, co czują, nie dbano o ich komfort w szpitalach.

Paweł Walewski
08.08.1998
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną