Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Książki

Jak kłamie Hiszpan

Recenzja książki: Enrique de Hériz, "Kłamstwa"

Traktat o względności prawdy.

Główna bohaterka „Kłamstwa” Enrique’a de Hériza, antropolog specjalizująca się w rytuałach pogrzebowych, wyjeżdża do Gwatemali, gdzie jest świadkiem przypadkowej śmierci pewnej Niemki. Na skutek pomyłki zostaje wzięta za zmarłą, ale podczas gdy w Hiszpanii zszokowana rodzina przygotowuje pogrzeb, ona wcale nie kwapi się z wyjaśnieniem absurdalnego nieporozumienia. Przeciwnie, czuje się uwolniona od swego dawnego życia, które ma teraz okazję podsumować. Wraca do pełnej tajemnic historii własnej rodziny i wypraw naukowych, w trakcie których dokonała odkrywczej interpretacji kanibalistycznych rytuałów. Jej wspomnienia zostają skonfrontowane z punktem widzenia jej córki – drugiej narratorki, która z dociekliwością godną rasowego detektywa usiłuje te same rodzinne historie rozwikłać. Poznajemy m.in. awanturniczą historię jej dziadka, który miłość do teatru przypłacił życiem, oraz relacji ojca, znanego malarza, z tajemniczą Rosjanką.

Książka Hériza usiłuje być postmodernistycznym traktatem o względności prawdy. Autor mnoży alternatywne wersje wydarzeń i rozszerza perspektywę, pokazując różne rodzaje kłamstw: nie tylko kłamstwo rodzinne, na którym budowana jest indywidualna tożsamość, ale też kłamstwo historyczne, na którym budowana jest tożsamość społeczeństw (pretekstem do tych rozważań jest średniowieczna bitwa morska między Hiszpanami i Francuzami w okolicy archipelagu Formigues, będąca dla Hiszpanów powodem do narodowej dumy, mniej więcej jak dla nas Grunwald).

Opasłą książkę czyta się świetnie. Poza wątkiem prawdy znajdziemy w niej obraz przemian obyczajowych we współczesnej Hiszpanii. Choć to Almodóvar w wersji soft, obcowanie z całą tą ludzką menażerią i tak przynosi sporo satysfakcji.

Enrique de Hériz, Kłamstwa, przeł. Wojciech Charchalis, W.A.B., Warszawa 2008, s. 592

Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Po co przyjechał do Polski szef największej firmy zbrojeniowej świata? I co w Warszawie usłyszał?

Kiedy szef Lockheeda odwiedza jakiś kraj, pojawiają się elektryzujące pogłoski, plotki i podejrzenia. Np. o kolejnych zamówieniach F-35. Trzeba pamiętać, że taka wizyta to dyplomacja biznesowa, a nie obwoźny handel. A poza tym – kto wie, czy ważniejsza od lotnictwa nie jest tu artyleria rakietowa.

Marek Świerczyński, Polityka Insight
15.02.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną