Recenzja książki: Sándor Márai, "Magia"

Magiczne miniatury
Mistrz małej formy, wierzy w literaturę.

Choć Sándor Márai (1900–1989) znany jest głównie jako autor powieści i „Dzienników” oraz jako wybitny eseista, to ukazujący się zbiór 35 krótkich opowiadań (a właściwie miniaturek) „Magia” pokazuje, że jego talent literacki najlepiej sprawdza się w małej formie. Potrafi on na kilku stronach za pomocą jednej–dwóch sytuacji zawrzeć całą gamę ludzkich przeżyć i namiętności, a przy tym wręcz zadziwia celnością i głębią psychologicznych obserwacji.

Opowiadania umieszczone w „Magii” podzielić można na dwie części. Pierwsza z nich inspirowana jest wydarzeniami historycznymi (pojawiają się m.in. Napoleon po klęsce w Waterloo, Danton przed dekapitacją, król Filip II na łożu śmierci). W drugiej zaś Márai opisuje życie zwykłych ludzi, najczęściej koncentrując się na procesie starzenia, umierania i niemożności osiągnięcia szczęścia. Bohater opowiadania „Wygrana”, którego największe marzenie się spełnia, mówi nawet, iż „nie jest dobrze dla ludzi na tej ziemi, jeśli ich pragnienia spełnią się zbyt dokładnie. Bogowie bawią się nami. Idealne spełnienie jest zawsze ponadludzkie, a więc nieludzkie. To kara za nasze pragnienia”.

Osobnym tematem jest tu również pisarz i proces tworzenia (doskonała tytułowa „Magia” i piękna „Łabędzia pieśń” o Szekspirze piszącym „Burzę” w rodzinnym Stratfordzie). Márai, mistrz małej formy, wierzy w literaturę, w jej znaczenie, i tę wiarę przywraca czytelnikowi. „Magia” to piękna, mądra proza. Trudno dziś taką spotkać.

 
Sándor Márai, Magia, przeł. Irena Makarewicz, Czytelnik, Warszawa 2008, s. 340
 

 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną