Recenzja książki: S.Márai, "Sindbad powraca do domu"

Sindbad z Budapesztu
Wspaniała fraza i subtelny humor.

Sándor Márai (1900–1989) do niedawna był mało znany polskim czytelnikom. Na szczęście ogromna luka w przekładach z klasyka literatury węgierskiej zostaje w ciągu kilku ostatnich lat zapełniana. „Sindbad powraca do domu” to powieść z 1941 r. Pierwowzorem głównego bohatera był Gyula Krúdy, autor m.in. uznawanej za autobiograficzną „Młodości Sindbada”. Márai składa tym samym literacki hołd swojemu mistrzowi i opisuje ostatni dzień jego życia, ale przede wszystkim po raz kolejny podejmuje jeden z najważniejszych tematów swojej twórczości – upadek monarchii austro-węgierskiej, czyli koniec „bohaterskiej epoki”.

Sindbad-Krúdy, wędrowiec potrafiący żyć i wnikliwie obserwować, próbuje utrwalać świat, który niedługo pozostanie jedynie mglistym wspomnieniem. Jeśli zaś podróżuje, to tylko przez Budapeszt albo przez krainę ginącej powoli literatury i zanikających kawiarni literackich, bo jak mówi: „bez kawiarni nie ma literatury”. Z powieści wyłania się też pogląd Máraiego na literaturę, która na zawsze pozostała dla niego „święta jak ojczyzna i męskie cnoty”. Przesiąknięta melancholią, wspaniała fraza i subtelny humor („wszystkim porządnym ludziom na Węgrzech zawsze brakuje czterystu pięćdziesięciu pengő miesięcznie”) to nieodłączne cechy książek wybitnego węgierskiego pisarza.

 
Sándor Márai, Sindbad powraca do domu, przeł. Teresa Worowska, Czytelnik, Warszawa 2008, s. 200
 

 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną