Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Książki

Putin całuje rybę

Recenzja książki: Dubravka Ugrešić, "Nikogo nie ma w domu"

Anegdoty, czyli Putin całuje rybę

Jestem przekonany, że gdy kiedyś będziemy chcieli dowiedzieć się czegoś o naszej hybrydycznej, postkomunistyczno-europejskiej epoce, trzeba będzie sięgnąć po książki takie jak „Nikogo nie ma w domu” Dubravki Ugrešić.

Punktem wyjścia dla tego zbioru esejów i felietonów, publikowanych wcześniej na łamach europejskich pism (w tym „Gazety Wyborczej”), jest niemal zawsze anegdota z życia, gazet albo telewizji. Putin całujący rybę albo chorwacka Naga Wyspa, dziś wykorzystywana jako plener przez europejski przemysł porno, kilkadziesiąt lat wcześniej – jako obóz, do którego Tito wsadzał komunistów – zwolenników Stalina. Ugrešić – od lat nie mieszkająca w ojczystej Chorwacji – patrzy na świat z pozycji wiecznej outsiderki. Denerwują ją zarówno wschodnioeuropejskie resentymenty, bylejakość, chamstwo i czarnowidztwo, jak i zachodnie źle maskowane poczucie wyższości, ideologia świata bez bólu i głupota kultury masowej, w której „Jackie Collins reklamowana jest jako hollywoodzki Marcel Proust”. Jednym z tematów Ugrešić jest krążące po Europie widmo polskiego hydraulika – zacięta obrona własnych interesów ekonomicznych przez starą UE, zadająca kłam sloganom o europejskiej solidarności.

Ugrešić nie wydaje wyroków i nie przedstawia gotowych recept na współczesne bolączki. Kilka godzin spędzonych w jej towarzystwie pozostawia podobne wrażenie jak długa rozmowa z kimś mądrym i zwyczajnie fajnym. Świat może nie stał się lepszy, ale my czujemy się (na chwilę) przywróceni do normalności.

Dubravka Ugrešić, Nikogo nie ma w domu, przeł. Dorota Jovanka Mentzel-Cirlić, Znak, Kraków 2008, s. 344

Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Nawrocka i Brzezińska-Hołownia, mundurowe emerytki przed 40. Jak to możliwe? Ten system to tabu

Pierwsza dama Marta Nawrocka i niedoszła pierwsza dama Urszula Brzezińska-Hołownia, obie przed czterdziestką, zostały mundurowymi emerytkami. Armia młodych pobierających do końca życia emerytury mundurowe rośnie szybciej niż tych, którzy mają nas bronić. Każdego roku państwo wydaje na nie ponad 30 mld zł. Ten system to tabu.

Joanna Solska
24.02.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną