Książki

Zło wcielone

Recenzja książki: Marcin Świetlicki, "Jedenaście"

Gwarantowana nieprzespana noc

Powieść kryminalna „Jedenaście” Marcina Świetlickiego jest trzecią – i ostatnią wedle deklaracji autora – częścią cyklu o krakowskim abnegacie, alkoholiku i nieco staroświeckim detektywie amatorze, którego wszyscy nazywają Mistrzem. Tym razem rzecz się dzieje w małej miejscowości położonej jedenaście kilometrów od centrum Krakowa. Mistrz stara się wyjaśnić tajemniczy zgon swego kumpla Doktora, który policja uznała za samobójstwo, mimo licznych wątpliwości.

To najbardziej zwarta i najbardziej, by tak rzec, kryminalna historia całej trylogii. Poprzednie powieści – „Dwanaście” i „Trzynaście” – były kryminałami dygresyjnymi o dość wątłej intrydze sensacyjnej i niezbyt mocno zarysowanej zagadce, za to obudowanymi licznymi opisami współczesności w duchu refleksji obyczajowej, społecznej, a miejscami wręcz politycznej. Temperament Świetlickiego prozaika jest wybitnie ironiczny i prześmiewczy. W istocie cała trylogia może być traktowana jako swoisty, pełen kostycznego komizmu, komentarz do współczesnej Polski, ubrany – trochę dla niepoznaki – w kostium kryminału. A jest to komentarz krytyczny – biorący na ząb przede wszystkim powierzchowność kultury, zdziwaczenie – w postmodernistycznym duchu – obyczajów, kapitalistyczny krajobraz dorobkiewiczostwa, galopadę nowoczesnych technologii pozostawiający tych, co za nimi nie nadążają, w poczuciu alienacji.

„Jedenaście” – mocniej niż poprzednie książki cyklu – akcentuje problematykę moralną. W istocie da się odczytać jako moralitet, gdzie złu, które nie jest żadną abstrakcją, ale przejawia się w konkretnych ludzkich działaniach, przeciwstawiony zostaje instynkt sprawiedliwości Mistrza, który, przy wszystkich swych wadach, choć w niewielkim wymiarze, stara się szatańskie działania ukrócić. Bardzo krakowska, jak poprzednie, książka, ale też bardzo polska. Jeśli tylko damy się uwieść specyficznej frazie opowiadania, charakterystycznej dla Świetlickiego – gwarantowana nieprzespana noc. Wreszcie jednoznaczny komplement: to powieść z rodzaju tych, których się szybko nie zapomina.
 

Marcin Świetlicki, Jedenaście, EMG, Kraków 2008, s. 211
 

  

Reklama

Czytaj także

Kraj

Jak Jarosław Kaczyński zbudował sobie sektę?

Dlaczego tak wiele osób tak bardzo wierzy w talenty, umiejętności, wiedzę, siłę moralną i osobiste przymioty, słowem – w nadzwyczajność Jarosława Kaczyńskiego?

Ewa Wilk
05.04.2016
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną