Książki

Podróż do Mongolii

Recenzja książki: Maciej Głabuś, "Mongolia. Przewodnik turystyczny"

Do Mongolii po legendarne skarby Szalonego Barona

Nie będzie z pewnością miło wspominał lotniska w Ułan Bator nasz prezydent. Ale my się tym nie przejmujmy. Pojedźmy do Mongolii latem, nie zimą. Nie musimy też samolotem, możemy Koleją Transsyberyjską.

Wrażenia? Będą. Na pewno. Ale już sam ciężar gatunkowy wyprawy powinien wywołać dreszczyk emocji. Do budzących przerażenie Mongołów posłował onegdaj przecież Marco Polo, posłowali też franciszkanie: Wilhelm Rubruk i Jan Piano del Carpini, a razem z tym ostatnim Benedykt Polak z Wrocławia, nazywany przez niektórych „ojcem podróżnictwa polskiego". A my ich śladami...

Kogo nie elektryzują te średniowieczne peregrynacje, niech pojedzie do Mongolii po legendarne skarby Szalonego Barona. Podobno są zakopane gdzieś we wschodniej części kraju. To już nowsze dzieje. Szalony Baron to biały generał, baron Roman Ungern von Sternberg, bałtycki Niemiec z Rosji marzący o cesarskim tronie w Chinach. Gdy przez Rosję przetaczała się wojna domowa, on wkroczył na czele swojej „Azjatyckiej Dywizji Kawalerii" do stolicy Mongolii, Urgi (późniejsze Ułan Bator), przywdział mongolski strój narodowy, ogłosił się buddystą i począł wskrzeszać imperium Czyngis-chana. Nie zdążył. Szalonego Barona zamiast chińskiego tronu czekał czerwony pluton egzekucyjny. Ale odszedł w chwale, opromieniony aurą boskości. Niemal wszystkie świątynie i klasztory Mongolii pogrążyły się w uroczystych modlitwach za jego duszę.

A w międzyczasie gdzieś zakopał ponoć te skarby...

Maciej Głabuś, Mongolia. Przewodnik turystyczny, Wydawnictwo Akademickie DIALOG: Warszawa 2008, s. 181
 

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Kraśnik i inne strefy wolne of LGBT

Rok temu ostentacyjnie wprowadzali „strefy wolne od ideologii LGBT”. Teraz Europa sprawdza, czy polskie samorządy głosujące za strefami łamały prawa człowieka. Tymczasem straszenie gejami trwa w najlepsze. Andrzej Duda kusi wyborców obietnicą obrony dzieci przed LGBT. Zrobi to w ramach zobowiązania, które nazwał Kartą Rodziny.

Marcin Kołodziejczyk
18.06.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną