Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Książki

Egzotyczny kwiat

Recenzje książki: Ronald Firbank, "Studium temperamentu"

Bez tradycyjnie rozumianego sensu

Delikatna uroda, blada, przypudrowana cera, wystylizowany strój – tak wygląda Ronald Firbank na zdjęciach z początku XX w. Postać ta wyłania się mimochodem ze wszystkich jego tekstów, dlatego świetnym pomysłem było uzupełnienie „Studium temperamentu”, zbioru jego wczesnych utworów, anegdotami o jego życiu. To dopiero druga książka po „Zdeptanym kwiatuszku” przełożona na polski. Krytycy mu współcześni nie bardzo wiedzieli, co robić z jego dziwacznymi powieściami. Trudno bowiem szukać w nich tradycyjnie rozumianego celu i sensu.

We wczesnych utworach Firbanka sporo znajdziemy scen salonowych, w których jednak od rozmów o uczuciach – brzmiących jak z tandetnego romansu – ważniejsze okazują się rozmyślania o zmianie fryzury, fakturze sukienki czy kolorze włosów. Takie przesunięcie perspektywy to stały efekt prozy Firbanka, który zazwyczaj koncentruje narrację na czymś drugorzędnym, wydobywa jakiś element z tła: zasłony, kapelusze, brokat. Te właśnie dekoracje albo poboczne myśli domagają się szczególnej uwagi. Nie tylko w literaturze, ale i w życiu. Ponoć w ostatnim liście przed śmiercią Firbank tłumaczył się przyjacielowi, że nie mógł przyjąć go w hotelu, wcale nie z powodu choroby, ale dlatego, iż tapeta w pokoju była okropna.

Styl Firbanka naśladowali pisarze z nurtu kamp. On sam przypominał egzotycznego ptaka albo niespotykany kwiat. Zawsze był wszak wierny zasadzie głoszonej przez Oscara Wilde’a: „Pierwszym obowiązkiem w życiu jest być tak bardzo sztucznym, jak to tylko możliwe”. Tylko wtedy można wymigać się od nudy i tworzyć sztukę.
 

Ronald Firbank, Studium temperamentu, przeł. Grzegorz Jankowicz i Andrzej Sosnowski, Biuro Literackie, Wrocław 2009, s. 89
 

Polityka 11.2009 (2696) z dnia 14.03.2009; Kultura; s. 62
Oryginalny tytuł tekstu: "Egzotyczny kwiat"
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Rząd tnie cesarki, choć Polki boją się rodzić naturalnie. Co się dzieje na porodówkach?

Polka idzie dziś po zaświadczenie od psychiatry nie tylko wtedy, kiedy potrzebuje aborcji, ale i po to, żeby zagwarantować sobie cesarskie cięcie. Rodzi w ten sposób już co druga. Eksperci WHO i ONZ przypatrują się tej sytuacji ze zdziwieniem, pytając, co właściwie dzieje się na polskich porodówkach?

Agata Szczerbiak
02.12.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną