Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Książki

Podejrzany przez analogię

Recenzja książki: Patricia Highsmith, "Niedołęga"

Nic nie potoczy się tak, jak myślimy.

Nic w tej powieści nie potoczy się tak, jak moglibyśmy przewidzieć, choć od razu wiemy, kto zamordował, kogo i dlaczego. Bo książki Patricii Highsmith, na których podstawie kręcili filmy Alfred Hitchcock i Anthony Minghella, w tym słynnego cyklu o Tomie Ripleyu, nie są prostymi kryminałami.

To opowieści o mrocznych sprawach, które kryją się w pewnym stopniu w każdym z nas. Odkryte przed nami zostają najskrytsze myśli, najgłębsze konflikty wewnętrzne, motywacje, pokusy. Ulec tej pokusie czy nie, zamordować żonę w taki sam sposób, w jaki zrobił to już ktoś inny? To dylemat tytułowego niedołęgi, w życiu – nowojorskiego prawnika. Ostatecznie dwie kobiety, czyjeś żony, giną pozornie bardzo podobną śmiercią. Wnioski z tego podobieństwa wyciąga ambitny komisarz policji, który przy wyciąganiu zeznań zgodnych z jego teorią ucieka się nawet do tortur. Czy ma rację i na ile?

Trzy postawy tworzą węzeł, który może rozwiązać tylko tragiczny finał. Mistrzostwo amerykańskiej autorki objawia się w precyzyjnym skonstruowaniu akcji „Niedołęgi”, kończącej się kolejnym zaskoczeniem.
 

Patricia Highsmith, Niedołęga, przeł. Jan Kraśko, Noir sur Blanc, Warszawa 2009, s. 238
 

Polityka 14.2009 (2699) z dnia 04.04.2009; Kultura; s. 56
Oryginalny tytuł tekstu: "Podejrzany przez analogię"
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Pierwsza matura po deformie. Żeby zdać, trzeba szczęścia albo wielkich pieniędzy

Żeby przejść przez maturę, trzeba mieć dużo zdrowia albo spore pieniądze. A najlepiej jedno i drugie – mówią rodzice i nastolatki z pierwszego rocznika wykształconego w szkołach zreformowanych przez Annę Zalewską. Za sto dni podchodzą do trudniejszych niż dotąd egzaminów.

Joanna Cieśla
31.01.2023
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną