Muzyka

Paryż w garażu

Recenzja płyty: Paristetris, "Honey Darlin'"

materiały prasowe
Ta muzyka to wszystko, tylko nie czasoumilacz na grudniowe zawieszenie między zakupami a opłatkiem.

"Wszyscy muzycy to wojownicy” – śpiewają polskie gwiazdy. Gdyby tak było, Paristetris już dawno spuściliby im łomot. Trudno bowiem gatunkowo sklasyfikować ich oryginalną muzykę, ale na pewno jest mocna. Partie wokalne mieszkającej w Polsce Argentynki Candelarii Saenz Valiente brzmią jak coś pomiędzy bezbłędnym i przenikliwym tonem Mike’a Pattona a bezczelnym punkowym skandowaniem w stylu Peaches. Marcin Masecki (właśnie ukazała się jego solowa płyta „John”) świetnie akompaniuje jej na pianinie Wurlitzera lub syntezatorach.

Macio Moretti uzupełnia trzon grupy jako perkusista, choć współtwórców płyty jest więcej – choćby angielski producent Eddie Stevens, znany z występów z Moloko i Roisin Murphy. Ocieplił on garażowe brzmienie Paristetris, choć nie na tyle, by pozbawić zespół siły witalności, a słuchaczy – kluczowego tutaj efektu zaskoczenia. Candelaria wyraźnie ciągnie grupę w stronę muzycznego teatru, z efektami, które bywają urzekające, bajkowe, ale i agresywne, bolesne dla uszu. Bo ta muzyka to wszystko, tylko nie czasoumilacz na grudniowe zawieszenie między zakupami a opłatkiem.

Paristetris, Honey Darlin’, Lado ABC

Polityka 50.2010 (2786) z dnia 11.12.2010; Afisz. Premiery; s. 73
Oryginalny tytuł tekstu: "Paryż w garażu"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Niemiłosierni Polacy

Dlaczego Polakom tak trudno przychodzi współczuć i pomagać słabszym, zwłaszcza bezdomnym i uchodźcom wojennym.

Ryszarda Socha
27.08.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną