Muzyka

Nowy mistrz

Recenzja płyty: Iron&Wine, "Kiss Each Other Clean"

materiały prasowe
Ten zestaw piosenek jest wyjątkowo przystępny.

Tego przemiłego brodacza, piszącego ciepłe piosenki osadzone mocno w amerykańskiej tradycji, znają nawet widzowie popularnych seriali, w tym „Doktora House’a”, na którego ścieżce dźwiękowej się pojawił. Mogą tylko nie wiedzieć, że to, co słyszeli, to właśnie Sam Beam, czyli Iron&Wine. Kiedy zaczynał, mówiono o tym „alternatywny folk”. Dziś pisanie o nim per „alternatywny” nie ma sensu, bo Beam odszedł dość daleko od zgrzebnej formuły, zapędzając się w rejony Steely Dan (szuka – jak sam mówi – popowych brzmień lat 70.) albo Toma Waitsa (rozedrgany rytmicznie okres „Swordfishtrombones”).

Poprzednią płytą wskoczył do pierwszej trzydziestki bestsellerów za oceanem, dzięki „Kiss Each Other Clean” powinien przywitać się z pierwszą dziesiątką. A ci, którzy go nie znają, zdecydowanie muszą – korzystając z tego, że ten zestaw piosenek jest wyjątkowo przystępny – nadrobić zaległości.

Iron&Wine, Kiss Each Other Clean, 4AD

Polityka 06.2011 (2793) z dnia 05.02.2011; Afisz. Premiery; s. 61
Oryginalny tytuł tekstu: "Nowy mistrz"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Młodzi: monogamia to tylko jedna z opcji

Amelia chętnie słucha, gdy jej chłopak opowiada, jak mu się udała randka z drugą dziewczyną. Dla coraz większej liczby młodych monogamia przestaje być normą. Staje się tylko jedną z opcji.

Norbert Frątczak
11.10.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną