Muzyka

W wersji standard

Recenzja płyty: Paul McCartney, "Kisses on the Bottom"

materiały prasowe
Zbiór bezpiecznych standardów jazzowych.

Członka najsłynniejszej spółki autorskiej wszech czasów (przynajmniej w dziedzinie piosenki) przez ostatnie lata rzadko można było zobaczyć na szczycie. Nagrywał albumy ciekawe, ale mało przebojowe („Driving Rain”), albo sprzedające się przyzwoicie, lecz chłodno przyjmowane przez krytykę („Memory Almost Full”). Najnowsza płyta Paula McCartneya to zbiór bezpiecznych standardów jazzowych, co biorę za znak tego, że prawie 70-letni muzyk The Beatles nie chce już niczego nikomu udowadniać. Skomponował tu ledwie dwa utwory: kameralną balladę „My Valentine” i elegancki, wykonywany ze wsparciem orkiestry, „Only Our Hearts” (trzeci jest jeszcze w wersji deluxe albumu). Całą resztę po prostu wyśpiewuje, chwilami lekko miauczącym głosem – pod tym względem te interpretacje pozwolą fanom odkryć innego McCartneya. Towarzyszą mu aranżacje zespołu Diany Krall – w tej dziedzinie rewelacyjnego – a na gościnne występy ściągnął Erica Claptona i Steviego Wondera. Nie napocił się mistrz, ale ewentualni krytycy mogą mu najwyżej zrobić to, co już sam delikatnie zasugerował w tytule płyty.

Paul McCartney, Kisses on the Bottom, Hear Music

Polityka 07.2012 (2846) z dnia 15.02.2012; Afisz. Premiery; s. 75
Oryginalny tytuł tekstu: "W wersji standard"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Nauka

Zaszczepieni też chorują. Dlaczego trzecia dawka jest niezbędna?

Coraz więcej osób wątpi w szczepionki przeciwko covid, skoro nawet po trzech dawkach przytrafia im się zakażenie. Czy zatem decyzję o szczepieniu przypominającym lepiej odłożyć do czasu, aż pojawią się skuteczniejsze preparaty?

Paweł Walewski
04.12.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną