Muzyka

Znów być dzieckiem

Recenzja płyty: Sinead O'Connor, "How About I Be Me (And You Be You)?"

materiały prasowe
Do roli wulkanu młodzieńczych emocji, którymi eksplodowała na debiucie „The Lion and the Cobra” 25 lat temu, powrotu nie ma.

Przypadek Sinéad O’Connor dowodzi, że wokalistki często przeżywają po czterdziestce podobne kłopoty co opisywane niedawno w POLITYCE aktorki. Do roli wulkanu młodzieńczych emocji, którymi eksplodowała na debiucie „The Lion and the Cobra” 25 lat temu, powrotu nie ma – chociaż na najnowszej płycie próbuje w dość podobnych proporcjach wymieszać refleksyjne ballady i nagrania z rockową energią. Zabieg ze sprowadzeniem do studia Johna Reynoldsa, byłego męża, perkusisty i producenta nagrań Irlandki, przyniósł niezłe skutki – materiał jest lepiej dobrany, niż to ostatnio bywało. O tym, że to ciągle nie są piosenki na miarę tych z pierwszych płyt O’Connor, świadczy jedyny zaśpiewany tu obcy utwór – współczesny klasyk Johna Granta „Queen of Denmark”, który zdecydowanie błyszczy w całym zestawie. Ale może być tylko lepiej. Bo czy słów samej O’Connor „Kiedy stanę się starszą panią, będę dla niego jak dziecko” („Old Lady”) nie można interpretować jako opowieści o stosunku odbiorcy do jej nagrań?

Sinéad O’Connor, How About I Be Me (And You Be You)?, One Little Indian

Polityka 11.2012 (2850) z dnia 14.03.2012; Afisz. Premiery; s. 87
Oryginalny tytuł tekstu: "Znów być dzieckiem"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Niezbędnik

Skąd się biorą pioruny? Odpowiedź może zaskoczyć

Piorun pojawia się nagle, znika błyskawicznie i nie pozwala się łatwo zbadać. Skąd to budzące zachwyt i grozę zjawisko bierze energię oraz jak ją uwalnia? Odpowiedź może zaskoczyć.

Andrzej Hołdys
07.07.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną