Muzyka

Dylan jak burza

Recenzja płyty: Bob Dylan, "Tempest"

materiały prasowe
Jeszcze przed amerykańską premierą najnowszego albumu Boba Dylana (10 bm.) miesięcznik „Rolling Stone” zasugerował, że będzie to jego ostatnia studyjna płyta.

Miałby na to wskazywać tytuł – „Tempest” (Burza) – a tak samo nazywała się ostatnia sztuka Szekspira. Spekulacje na ten temat wciąż trwają i nie bez znaczenia jest fakt, że „Tempest” został wydany dokładnie pół wieku po płytowym debiucie Dylana. Niezależnie od tego rzeczone dzieło rzeczywiście wydaje się ważne, bo jego autor dokonuje czegoś na kształt przeglądu swoich rozmaitych muzycznych fascynacji: dużo tu archaicznego bluesa, folku, ballad nawiązujących do bardzo dawnych, jeszcze XIX-wiecznych tradycji.

Polityka 38.2012 (2875) z dnia 19.09.2012; Afisz. Premiery; s. 77
Oryginalny tytuł tekstu: "Dylan jak burza"
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Za murami seminariów. Co chłopaków tam pcha? Jak sobie radzą?

Dziś mamy w Polsce ponad 70 seminariów, gdzie klerycy przez sześć lat są przygotowywani do swego zawodu.

Adam Szostkiewicz
24.09.2021