Muzyka

Międzynarodowy produkt metalopodobny

Recenzja płyty: Tomahawk, "Oddfellows"

materiały prasowe
Amerykański multiinstrumentalista, wokalista, kompozytor i aktor Mike Patton to w świecie muzyki postać zdumiewająca.

Rozpierająca go energia i talent każą mu realizować niemal jednocześnie szereg projektów artystycznych. Zdefiniowanie jego zainteresowań muzycznych jest niemożliwe. Jedynym właściwym słowem jest „eklektyzm”. Patton z całkowitą swobodą porusza się w świecie rocka, popu, metalu, trip-hopu, a nawet... piosenki włoskiej, czego dowodem była wydana w 2010 r. płyta „Mondo Cane”. Artysta jest siłą motoryczną takich grup jak m.in. Faith No More, Mr. Bungle, Peeping Tom czy Tomahawk.

Niedawno ukazała się nowa płyta właśnie tej ostatniej formacji, zatytułowana „Oddfellows”. Mamy tu Pattona w wersji prawie metalowej. Piszę „prawie”, gdyż u Pattona nic nie jest jednoznaczne i oczywiste. Pewne jest natomiast, że muzyka na „Oddfellows” ucieka od klasycznych metalowych schematów, pomysły rozbiegają się w różne strony, by powrócić do punktu wyjścia. Miłośnicy klasycznego „łojenia” mogą mieć Tomahawkowi za złe odchodzenie od ustalonych reguł, ale właśnie ten niepokój wynikający z braku oczywistości jest wielkim atutem tego, co tworzy Mike Patton z kolegami. Ta płyta nie nudzi się po jednym, dwóch przesłuchaniach.

 

Tomahawk, Oddfellows, Ipecac 2013

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Syn, który nie rozstał się ze swoją matką – częsta przyczyna małżeńskich kryzysów

Prof. Bogdan de Barbaro o relacjach z teściowymi i teściami, babciami i dziadkami.

Agnieszka Krzemińska
17.04.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną