Muzyka

Z Indianinem o Indianach

Recenzja płyty: Otis Taylor, "My World Is Gone"

materiały prasowe
To płyta do wielokrotnego słuchania w skupieniu. Pośpiech nie jest wskazany.

Otis Taylor jest muzykiem o barwnym życiorysie. Choć już od dziecka uczył się gry na różnych instrumentach (banjo, mandolina, gitara), jego kariera nie przebiegała płynnie i harmonijnie. Już jako doświadczony muzyk, mający za sobą występy w zespołach bluesowych tak w USA, jak i w Europie, Taylor w połowie lat 70. całkowicie porzucił muzykę na blisko 20 lat. W tym czasie artysta zajmował się m.in. sprzedażą antyków. Na szczęście dla miłośników muzyki Taylor powrócił do studiów nagraniowych i na scenę. Jakość jego propozycji muzycznych doceniła zarówno publiczność, jak i krytycy. Jego kolejne płyty zdobywały prestiżowe nagrody takich fachowych magazynów, jak „Living Blues” czy „Down Beat”.

Najnowsza płyta Taylora „My World Is Gone” poświęcona jest kwestiom związanym z historią oraz problemom Indian amerykańskich. Gościnnie w nagraniach wziął udział wywodzący się z plemienia Nakota gitarzysta Mato Nanji, znany z zespołu Indigenous. Muzyka na „My World Is Gone” jest typowa dla Taylora. Dużo tu hipnotycznego, transowego grania z pozornie monotonnym wokalem, ale też słychać znakomite smaczki jazzowe oraz bardzo lubiane przez artystę banjo. To płyta do wielokrotnego słuchania w skupieniu. Pośpiech nie jest wskazany.

 

Otis Taylor, My World Is Gone, Telarc 2013

Polityka 15.2013 (2903) z dnia 09.04.2013; Afisz. Premiery; s. 71
Oryginalny tytuł tekstu: "Z Indianinem o Indianach"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Nauka

Nie każdy archeolog to Indiana Jones

Popkulturowy obraz archeologa awanturnika umacnia przekonanie, że ich głównym zadaniem jest odkrywanie skarbów. Ten fałsz fatalnie odbija się na wiedzy o przeszłości.

Agnieszka Krzemińska
27.02.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną