Muzyka

Dęta orkiestra Maseckiego

Recenzja płyty: Marcin Masecki i zespół, „Polonezy”

materiały prasowe
Ten projekt powstał dla lubelskiego festiwalu KODY i inaugurował jego zeszłoroczną edycję.

Kiedy zaczynamy go słuchać, możemy przez chwilę odnieść wrażenie, że słyszymy amatorską orkiestrę dętą, która nie potrafi grać ani czysto, ani równo. Jednak szybko się zorientujemy, że jest wprost przeciwnie: ta orkiestra bardzo wiele potrafi i bawi się każdym gestem! Udział w niej biorą – poza autorem, który tym razem udziela się mniej (na pianinie) – muzycy znani wcześniej z zespołów Pink Freud, Levity, Profesjonalizm czy też klasyczno-awangardowe Kwartludium. Te polonezy nawet nie zawsze są polonezami (jest i oberek), nawiązują do najróżniejszych stylistyk – od walca i ragtime’a, poprzez rytmy latynoskie, po awangardowy jazz – ale są zawsze jakby obok, grane w typowej dla Maseckiego manierze udawanej nieudolności, wyciągania walorów z pozornych pomyłek.

Dużo tu absurdalnego humoru i swoistego obrazoburstwa – tak to będą zapewne odbierać tradycjonaliści. Ale to przecież również twórcze wykorzystanie tradycji, tyle że stające w poprzek stereotypom i sztywniactwu.

 

Marcin Masecki i zespół, Polonezy, Lado ABC oraz Narodowy Instytut Audiowizualny

Polityka 21.2013 (2908) z dnia 21.05.2013; Afisz. Premiery; s. 75
Oryginalny tytuł tekstu: "Dęta orkiestra Maseckiego"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

Niezwykły film o Tonym Haliku

Nowy film przypomina postać Tony’ego Halika – polskiego podróżnika, honorowego „białego Indianina”, nieustraszonego reportera, który realizm magiczny uprawiał w życiu i pracy.

Aneta Kyzioł
18.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną