Muzyka

Za progiem

Recenzja płyty: Soma White, „Soma White”

materiały prasowe
Aż się nie chce wierzyć, że ten album to płytowy debiut zespołu.

Nie chodzi o „próg” tylko „prog”, czyli rock progresywny, z którym identyfikowany jest trójmiejski zespół Soma White. Czy słusznie? Jeśli definicję owego stylu zilustrowalibyśmy wyłącznie klasyką w rodzaju Pink Floyd czy King Crimson, to pewnie niesłusznie, bo muzyka Somy zawiera ślady bardziej współczesnych inspiracji (wokalistka Hanna Żmuda przyznaje się do fascynacji Lisą Gerrard z Dead Can Dance). Jeśli natomiast uznalibyśmy, że chodzi o muzykę poszukującą, odległą od mainstreamu, to i owszem, Soma byłaby progresywna. Rzecz polega jednak na „filozofii” muzyki. Ta nie ma nic wspólnego ani z dźwiękowym hedonizmem (np. tanecznym), ani z dźwiękowym fetyszyzmem (np. noise’owym), za to wiele z rozumieniem muzyki jako „sfery innej rzeczywistości” . Bardzo to artystowskie, ale zarazem intrygujące. Aż się nie chce wierzyć, że ten album to płytowy debiut zespołu.

 

Soma White, Soma White, SomaWhite. com

Polityka 39.2013 (2926) z dnia 24.09.2013; Afisz. Premiery; s. 71
Oryginalny tytuł tekstu: "Za progiem"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Jak kwarantanna odbije się na naszym zdrowiu

Siedzimy na huśtawce społecznej i politycznej. Z jednej strony dyscyplina sanitarna, z drugiej masowe manifestacje oraz bandyckie rozróby na ulicach. Chaos, bezładne poczynania władzy, jak zapowiedź tzw. narodowej kwarantanny, wzmacniają nasz niepokój.

Martyna Bunda, Ewa Wilk
21.11.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną