Muzyka

Nadal mruczy

Recenzja płyty: Tony Joe White, „Hoodoo”

materiały prasowe
Niezmienny od lat, introwertyczny country blues.

W przebogatym w talenty i osobowości świecie muzyki z rzadka napotkać można postaci stroniące od blasku reflektorów, blichtru świata gwiazd i ich fanów. Takim artystą był nieodżałowany J.J. Cale, takim też jest Tony Joe White. TJW obecny jest na rynku już blisko od półwiecza – pierwszą płytę wydał w 1969 r. Podobnie jak J.J. Cale, nigdy nie szukał łatwej popularności, nie sprawdzał, czy jego piosenki odpowiadają najnowszym trendom dyktowanym przez listy przebojów i wyniki sprzedaży. Mruczał swojego leniwego, introwertycznego country bluesa niezmiennie od lat i mruczy go nadal na swojej najnowszej płycie „Hoodoo”. Recenzowanie White’a jest bezprzedmiotowe – jego piosenki, choć różnią się melodią, są podobne w atmosferze i stylizacji, pozbawione fajerwerków instrumentalnych i wokalnych, ale ich niezwykle wciągający nastrój każe się zastanowić nad sensem bezustannej pogoni za sukcesem, stresem i niepokojem, czy da się dogonić mijający czas.

 

Tony Joe White, Hoodoo, Yep Roc

Polityka 40.2013 (2927) z dnia 01.10.2013; Afisz. Premiery; s. 71
Oryginalny tytuł tekstu: "Nadal mruczy"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Jak się leczy na Stadionie? „Wstyd mi, że w tym uczestniczę”

Doktor M. leczy na Narodowym. Zaprosił mnie do Regent Warsaw Hotel, jednego z droższych w stolicy. To tutaj zakwaterowano personel szpitala tymczasowego.

Paweł Reszka
21.11.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną