Muzyka

Bez niejasności

Recenzja płyty: Gaba Kulka, „Wersje”

materiały prasowe
To jeszcze nie jest dla tej artystki czas zamknięcia w jakiejś jednej szufladce.

Na dwóch płytach Gaba Kulka prezentuje zestaw piosenek mocno rozstrzelonych stylistycznie. Od klasyka Bauhausu „All We Ever Wanted Was Everything”, przez swoje świetne „Niejasności” oraz nową wersję „Na pierwszy znak” z repertuaru Ordonki, po „I Don’t Know” grupy Beastie Boys. Towarzyszy jej akustyczne trio bardzo otwartych, nieprzywiązanych do jednej konwencji muzyków, a materiał nagrany został spontanicznie, na żywo – na próbach i koncertach. Jeśli sobie przypomnimy, że jeszcze pół roku temu Kulka zaskakiwała kolejnym wcieleniem, w wystylizowanej na PRL formacji Piastelsi kapitalnie wykonując związkowy hymn „Metalowcy”, łatwo wysnuć wnioski. To jeszcze nie jest dla tej artystki czas zamknięcia w jakiejś jednej szufladce. Płyta „Wersje” świadczy o tym, że jej poprzednie piosenki dojrzały, brzmią zupełnie inaczej niż w wersjach oryginalnych i tym trudniej przewidzieć, w jaką stronę zaprowadzą ją kolejne. Nie ma tylko niejasności, jeśli chodzi o skalę jej talentu i jakość propozycji.

 

Gaba Kulka, Wersje, Mystic

Polityka 49.2013 (2936) z dnia 03.12.2013; Afisz. Premiery; s. 88
Oryginalny tytuł tekstu: "Bez niejasności"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Tata Maty

W przewrotnym sensie jest beneficjentem rządów PiS, gdyż będąc ich konsekwentnym krytykiem, stał się znaczącą osobistością życia publicznego. Niektórzy określają go mianem „opozycyjnego celebryty”, na co Marcin Matczak nieco się zżyma. Ale w sumie nieźle oddaje ono jego status.

Rafał Kalukin
18.10.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną