Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Muzyka

Jazzowy nerw Szpilmana

Recenzja płyty: Uri Caine, Ksawery Wójciński, Robert Rasz, „Szpilman”

materiały prasowe
Lekko, elegancko i dowcipne.

W zeszłym roku na Tzadik Poznań Festival odbył się znakomity koncert, który od razu rejestrowany był z przeznaczeniem na płytę. Na prośbę festiwalu twórczością Władysława Szpilmana, klasyka polskiej piosenki, zajął się jeden z najwybitniejszych i najbardziej osobnych artystów współczesnego jazzu Uri Caine. Do współpracy zostali zaproszeni dwaj polscy muzycy, basista Ksawery WójcińskiRobert Rasz. Z zaproponowanych kompozycji Szpilmana lider wybrał utwory, w których – jak skomentował – najbardziej wyczuwa jazzowy nerw. Są to zarazem najpopularniejsze piosenki: „Nie wierzę piosence”, „Deszcz”, „Sto lat”, „Nie ma szczęścia bez miłości”, „Do widzenia, Teddy”, „Zakochani” i „W małym kinie”.

Artysta, znany z efektownych dekonstrukcji muzyki Mahlera, Beethovena czy Mozarta, muzykę Szpilmana potraktował z całym szacunkiem. Pierwsze utwory na płycie są utrzymane w stylu jazzu tradycyjnego, im dalej, tym więcej swobody, a na zakończenie łącząca różne tematy „Szpilman Fantasy” utrzymana jest w stylu free. Muzykowanie świetnie zgranego tria (na które składa się też precyzyjna sekcja rytmiczna i efektowne solówki basisty i perkusisty) odpowiada charakterowi muzyki Szpilmana: jest lekkie, eleganckie i dowcipne.

 

Uri Caine, Ksawery Wójciński, Robert Rasz, Szpilman, Multikulti Project/NInA

Polityka 11.2014 (2949) z dnia 11.03.2014; Afisz. Premiery; s. 71
Oryginalny tytuł tekstu: "Jazzowy nerw Szpilmana"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Rynek

Apartamentowce na skażonej ziemi. Ludzie chcą tu mieszkać, a nie powinni

Jak to możliwe, że na skażonych gruntach powstają budynki mieszkalne?

Ryszarda Socha
22.06.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną