Recenzja płyty: Rosanne Cash, „The River&the Thread”

Słodycz i czar Południa
To pierwsza od ośmiu lat studyjna propozycja córki słynnego ojca wypełniona jej oryginalnymi piosenkami.
materiały prasowe

Muzyka country w dalszym ciągu kojarzy się w Polsce głównie z lukrowaną i nieco szmirowatą estetyką amerykańskiej prowincji. Tymczasem ten stereotyp dawno już przestał odpowiadać stanowi faktycznemu, a bogactwo mieszczących się w określeniu „country” propozycji pozwoli nawet wybrednemu odbiorcy znaleźć coś, co go urzeknie. Taka właśnie jest „The River&the Thread”, najnowsza, piękna płyta Rosanne Cash. To pierwsza od ośmiu lat studyjna propozycja córki słynnego ojca wypełniona jej oryginalnymi piosenkami. Jak bardzo trafnie zauważył jeden z recenzentów, mimo uniwersalnej etykietki, zwyczajowo widniejącej przy nazwisku Cash, piosenki na „The River&the Thread” to nie country, lecz raczej muzyka południa Stanów. Są więc smaczki bluesowe, folkowe, są melodie, które w nieco innej aranżacji spełniałyby wszelkie wymagania wysokiego lotu muzyki pop. Rosanne jest współautorką wszystkich tych muzycznych klejnocików, nieodmiennie uwodzi swoim delikatnym głosem i czaruje nastrojem.

 

Rosanne Cash, The River&the Thread, Blue Note

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną