Recenzja płyty: Willie Nelson, „Band of Brothers”

Nelson nie odcina kuponów
Głos Williego brzmi świeżo i pewnie, podobnie jak jego legendarna dziurawa gitara.
materiały prasowe

Willie Nelson jest fenomenem. Zaczynał swoją muzyczną karierę mniej więcej w tym samym czasie co Elvis, czyli w połowie lat 50. XX w. Dziś ma lat 81 i nadal jest czynny artystycznie. Nie jest to jednak wyłącznie odcinanie kuponów od własnych sukcesów z minionych dekad. Mając imponujący katalog doskonałych utworów, Nelson nadal tworzy i nagrywa. Jego nowa płyta „Band of Brothers”, zawierająca 14 piosenek, w tym dziewięć premierowych, napisanych przez Nelsona wraz z producentem Buddym Cannonem, to zestaw imponujący pod każdym względem. Oferuje muzykę country na najwyższym poziomie: świetne, różnorodne w nastroju i melodyjne kompozycje, teksty, które coś znaczą i doskonałe wykonanie. Głos Williego brzmi świeżo i pewnie, podobnie jak jego legendarna dziurawa gitara, Trigger. Budząca podziw forma leciwego artysty, od którego należy uczyć się szacunku dla publiczności i własnej kariery.

 

Willie Nelson, Band of Brothers, Sony

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną