Recenzja płyty: Eric Clapton&Friends, „The Breeze: An Appreciation of J.J. Cale”

Cale na pomniku
Płyta przygotowana i nagrana jest bardzo starannie.
materiały prasowe

Są nazwiska, przy których strach nawet chrząknąć z powątpiewaniem, a co dopiero coś krytycznie powiedzieć. Od dziesięcioleci wiadomo, że jeśli za coś bierze się mistrz Eric Clapton, to jest to wydarzenie. A jeżeli jeszcze obok EC pojawiają się panowie Mark Knopfler, Tom Petty czy John Meyer, to już klękajcie narody! Mamy od niedawna na rynku wydawnictwo zatytułowane „The Breeze: An Appreciation of J.J. Cale”, zawierające 16 znanych i nieznanych kompozycji zmarłego rok temu wielkiego amerykańskiego mistrza ballady i relaksującego rocka. Płyta przygotowana i nagrana jest bardzo starannie. Słychać, że zaproszeni do studia muzycy potraktowali swoje zadanie poważnie i z wielkim szacunkiem. Może nawet zbyt wielkim. Bardzo mało tu momentów odważniejszego, osobistego potraktowania Cale’owskiej materii muzycznej. Garnitur leży tak pięknie, że aż nudzi. Pewnie narażę się niektórym, ale ta próba wystawienia Cale’owi pomnika mnie nie przekonuje. Czym prędzej sięgnę po oryginał.

 

Eric Clapton&Friends, The Breeze: An Appreciation of J.J. Cale, Surfdog

PS Żeby nie było wątpliwości, muzyka J.J. Cale’a: ●●●●●●

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną