Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Muzyka

Klasa O’Connor

Recenzja płyty: Sinéad O’Connor, „I’m Not Bossy, I’m a Boss”

materiały prasowe
Pokaźna porcja bardzo dobrego grania i śpiewania.

Po sensacyjnym debiucie z płytą „The Lion and the Cobra” w 1987 r. Sinéad O’Connor zrobiła wiele, by jej kariera przebiegała w sposób burzliwy i niejednokrotnie autodestrukcyjny. Bulwersujące, kontrowersyjne wypowiedzi i zachowania tej irlandzkiej artystki przysporzyły jej wielu wrogów, a polityczne i społeczne poglądy niejednokrotnie przysłaniały bądź wypaczały jej wartość jako artystki. Zdjęcie na okładce jej najnowszego albumu „I’m Not Bossy, I’m a Boss” też może być nieco mylące. Widzimy na nim tulącą gitarę atrakcyjną rockwoman w błyszczącej czarnej lateksowej czy może skórzanej sukni. Na płycie jednak rock and rolla ani na lekarstwo. Mamy za to zestaw bardzo dobrych, melodyjnych kompozycji O’Connor. Denerwujące jest używanie w niektórych recenzjach określenia wytrychu „alt pop”. Tak jakby dziś wstydem było napisanie po bożemu normalnej piosenki z dającą się zanucić melodią i zrozumiałym tekstem. Odrzucając ewentualne tekstowe odniesienia do pozamuzycznych sytuacji, takich jak choćby korespondencyjny dialog Sinéad z cyniczną i prymitywną starletką Miley Cyrus, mamy na „I’m Not Bossy...” pokaźną porcję bardzo dobrego grania i śpiewania.

Ocena: 4 i 1/2

Sinéad O’Connor, I’m Not Bossy, I’m a Boss, Nettwerk

Polityka 36.2014 (2974) z dnia 02.09.2014; Afisz. Premiery; s. 73
Oryginalny tytuł tekstu: "Klasa O’Connor"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Pomówmy o telefobii. Dlaczego młodzi tak nie lubią dzwonić? Problem widać gołym okiem

Chociaż młodzi niemal rodzą się ze smartfonem w ręku, zwykła rozmowa telefoniczna coraz częściej budzi w nich niechęć czy wręcz lęk.

Joanna Podgórska
07.12.2025
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną