Muzyka

Do słuchania, nie do machania

Recenzja płyty: Robert Plant, „lullaby and... The Ceaseless Roar”

materiały prasowe
Różnorodność barw muzyki Planta pochłania bez reszty.

Po wydaniu tak dobrych tytułów, jak „Raising Sand” czy „Band of Joy”, ciężko jest dorównać samemu sobie nową płytą. A jednak Robert Plant jest artystą, który nie zawodzi. Jego najnowsza propozycja fonograficzna nosi przekorny tytuł „lullaby and... The Ceaseless Roar”, czyli „kołysanka i… nieustający ryk”.

 

Robert Plant, lullaby and... The Ceaseless Roar, Warner

Reklama

Czytaj także

Pomocnik Historyczny

Kobiety u władzy w Bizancjum

Zostanie cesarską małżonką, wejście w rolę bazylisy, było zapewne największym marzeniem przynajmniej niektórych mieszkanek Bizancjum, a w pewnych okresach łakomym kąskiem dla wielu dobrze urodzonych niewiast spoza niego.

Mirosław J. Leszka
12.03.2019
Reklama