Muzyka

Gwałtownie, diabelsko, metalowo

Recenzja płyty: Texas Hippie Coalition, „Ride On”

materiały prasowe
Tych dziesięć tytułów na płycie to nie tylko imponujące przykłady rockowego hałasu, ale też zupełnie przyzwoite kompozycje.

W dziesiątym roku swego istnienia Texas Hippie Coalition zaczynają swoją czwartą już płytę od utworu „El Diablo Rojo” – „Czerwony diabeł”. Ta piosenka, jak i dziewięć pozostałych, spełnia w stu procentach obietnicę zawartą w tym tytule. Jest gwałtownie, diabelsko, metalowo i southern rockowo. W powietrzu unosi się zapach siarki, a temperatura muzyki na płycie „Ride On” każe zapomnieć o jesiennych chłodach. Nawet spokojniejsze ballady, takie jak np. „Go Pro” czy „Bottom Of The Bottle”, atakują słuchacza z pełną mocą gitar, bębnów, a przede wszystkim wokalu Big Dad Ritcha, który brzmi (i wygląda) jak bardziej infernalne wcielenie Billy’ego Gibbonsa z ZZ Top. Panowie z THC, opisując materiał, który znalazł się na „Ride On”, mówią, że jest to ich jeszcze bardziej wyrazisty komunikat, że prawdziwy rock and roll wciąż żyje i ma się dobrze. Warto podkreślić, że dziesięć tytułów na płycie to nie tylko imponujące przykłady rockowego hałasu, ale też zupełnie przyzwoite kompozycje.

 

Texas Hippie Coalition, Ride On, Carved Records

Polityka 46.2014 (2984) z dnia 11.11.2014; Afisz. Premiery; s. 79
Oryginalny tytuł tekstu: "Gwałtownie, diabelsko, metalowo"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Los bezpłodnych katolików: niech Bóg decyduje

Wierzą w Boga, dlatego nie decydują się na potępiane przez Kościół in vitro i inseminację. Niepłodni po katolicku.

Elżbieta Turlej
24.01.2013
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną