Recenzja płyty: Asaf Avidan, „Gold Shadow”

Nie tylko głos
Rozpoznawalny głos Avidana jest jednocześnie jego atutem, jak i piętnem. Jeśli jednak już kogoś oczaruje jego barwa, z pewnością nie odłoży tej płyty po jednokrotnym przesłuchaniu.
materiały prasowe

Z pozoru mogłoby się wydawać, że Asaf Avidan jest tegorocznym debiutantem. Właśnie ukazała się jego pierwsza amerykańska płyta zatytułowana „Gold Shadow”. Ale fani artysty doskonale wiedzą, że od 2006 r. działał i nagrywał jako Asaf Avidan&the Mojos, odnosząc sukcesy w Europie. Avidan, dziecko izraelskich dyplomatów, urodził się w Jerozolimie, ale w związku ze służbowym oddelegowaniem rodziców spędził cztery lata swego dzieciństwa na Jamajce. Jest nie tylko kompozytorem, ale i wokalistą, obdarzonym niezwykle charakterystycznym, wysokim głosem. Muzyka, którą uprawia, zawiera elementy folku, rocka i melodyjnego popu. Piosenki na „Gold Shadow”, stylistycznie zróżnicowane – od romantycznych ballad ze smyczkami po rytmiczne popowe potencjalne przeboje – zdecydowanie nawiązują do muzycznej prerockowej tradycji lat powojennych. Natychmiast rozpoznawalny głos Avidana jest jednocześnie jego atutem, jak i piętnem. Jeśli jednak już kogoś oczaruje jego barwa, z pewnością nie odłoży tej płyty po jednokrotnym przesłuchaniu.

Asaf Avidan, Gold Shadow, Universal

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną