Recenzja płyty: Black Star Riders, „The Killer Instinct”

Dobra, stara szkoła
Nagrana w Nashville płyta brzmi doskonale, kompozycje są zróżnicowane, a obowiązkowa rockowa ballada „Blindsided” stanowi idealny kontrapunkt dla sąsiadujących z nią dynamicznych, rockowych kompozycji.
materiały prasowe

Dwa lata po bardzo udanym debiucie z płytą „All Hell Breaks Loose” brytyjska formacja Black Star Riders powraca z nowym albumem zatytułowanym „The Killer Instinct”. Warto przypomnieć, że mało brakowało, a BSR wystartowaliby jako wskrzeszona po latach Thin Lizzy, ale ostatecznie, z szacunku dla Phila Lynotta, zdecydowano się na zmianę nazwy. Nie zmienia to faktu, że wokalista Ricky Warwick brzmi bardzo podobnie do Lynotta, a oryginalny gitarzysta Thin Lizzy Scott Gorham nadal popisuje się znakomitymi rockowymi solówkami.

Black Star Riders, The Killer Instinct, Nuclear Blast

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj