Muzyka

Trochę mało ognia

Recenzja płyty: Kid Rock, „First Kiss”

materiały prasowe
Liczę na to, że artystę opuści nastrój romantycznej nostalgii i dorzuci do pieca na następnej płycie.

Gdyby ktoś chciał porównać w tzw. ślepym teście wydaną w 1998 r. pierwszą ważną płytę Kid Rocka „Devil Without a Cause” z najnowszym jego tytułem „First Kiss”, miałby z pewnością problem z połapaniem się, że ma do czynienia z tym samym wykonawcą. „Devil Without a Cause” atakuje słuchacza agresywną, niepoprawną kombinacją metalu i rapu, podczas gdy Kid Rock 2015 jawi się jako niemal stateczny pieśniarz wykonujący przyzwoite rockowe piosenki niepozbawione countrowego zabarwienia.

Kid Rock, First Kiss, Warner

Polityka 11.2015 (3000) z dnia 10.03.2015; Afisz. Premiery; s. 79
Oryginalny tytuł tekstu: "Trochę mało ognia"
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Wybuchowe wesele. Zostali bez domu i z kredytem na całe życie

W jednej chwili wesele Wawrzyniaków zamieniło się w koszmar. Każdego dnia nurtuje ich pytanie: jak tu obchodzić rocznicę?

Norbert Frątczak
18.07.2021