Muzyka

Plemię jasnogórskie

Recenzja płyty: Tie Break, „Tie Break”

materiały prasowe
W ostatniej dekadzie PRL Tie Break samodzielnie wykreował nurt jazzowy w ramach szeroko pojętej muzycznej alternatywy.

W wywiadzie Rafała Księżyka dołączonym do kolekcji tak właśnie nazywa Tie Break znakomity trębacz Antoni Ziut Gralak. „Plemię jasnogórskie” – bo oni, inaczej niż inni muzycznie uzdolnieni kumple z miasta, w Częstochowie zostali. Niezależnie od tego, że przecież Gralak, Janusz Yanina Iwański czy bracia Pospieszalscy – Marcin i Mateusz – angażowali się (i wciąż angażują) w rozmaite pozatiebreakowe i pozaczęstochowskie inicjatywy. Siedmiopłytowy box zawierający ewidentne rarytasy, jak płyty dwóch innych wcieleń Tie Breaku (Svora ze Stanisławem Sojką czy WooBooDoo), to nie tylko koneserska repetycja dokonań jednego z najlepszych naszych zespołów jazzowych, ale i rzadka okazja do zastanowienia się nad polskim jazzem w ogóle. Żywiołowa niby-etniczność Tie Breaku i melodyjna śpiewność były w latach 80. (kiedy kapela zdobywała sławę) czymś wyjątkowym na tle faworyzowanych przez rodzimy jazz imitacji amerykańskiego fusion. W ostatniej dekadzie PRL Tie Break samodzielnie wykreował nurt jazzowy w ramach szeroko pojętej muzycznej alternatywy. Słusznie ktoś zauważył, że byli prekursorami wymyślonego na Wybrzeżu yassu. Słucha się tej muzyki, jakby powstała wczoraj.

Tie Break, Tie Break (box), Fundacja Kultury Wici

Polityka 14.2015 (3003) z dnia 30.03.2015; Afisz. Premiery; s. 95
Oryginalny tytuł tekstu: "Plemię jasnogórskie"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

Niezwykły film o Tonym Haliku

Nowy film przypomina postać Tony’ego Halika – polskiego podróżnika, honorowego „białego Indianina”, nieustraszonego reportera, który realizm magiczny uprawiał w życiu i pracy.

Aneta Kyzioł
18.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną