Recenzja płyty: Blackberry Smoke, „Holding All the Roses”

Nie do przeoczenia
Southern rock z elementami country, R&B i klasycznego, prostego rock and rolla.
materiały prasowe

Już pierwsza płyta zespołu, wydany w 2004 r. album „Bad Luck Ain’t No Crime”, jasno pokazała zainteresowania muzyczne członków Blackberry Smoke. Jak przystało na grupę z południa USA, grają southern rocka z elementami country, R&B i klasycznego, prostego rock and rolla. W tym roku ukazała się ich najnowsza, czwarta płyta „Holding All the Roses”. 12 utworów w pełni potwierdza kierunek obrany przez muzyków przed ponad 10 laty. Kierowany przez gitarzystę i wokalistę Charliego Starra kwintet prezentuje słuchaczowi atrakcyjny i różnorodny zestaw bardzo przyzwoitych, oryginalnych kompozycji stanowiących przegląd charakterystycznych dla amerykańskiego Południa stylów. Jest dużo energii, dużo błyskotliwego gitarowego grania, ale są też nastrojowe momenty, jak w balladzie „No Way Back to Eden”. O jakość brzmienia płyty, obok samych muzyków, zadbał też krajan Blackberry Smoke, pochodzący z Georgii renomowany producent Brendan O’Brien, znany ze współpracy z takimi gigantami, jak Pearl Jam, Soundgarden, Stone Temple Pilots czy The Black Crowes. Dla miłośników soczystego southern rocka „Holding All the Roses” to propozycja nie do przeoczenia.

Blackberry Smoke, Holding All the Roses, Earache

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną