Recenzja płyty: Babu Król, „Kurosawosyny”

Cudowny galimatias
Nie ma powodu, by definiować to wszystko nazwami nurtów i stylów, bo rzecz jest całkowicie samoswoja, autorska.
materiały prasowe

Bajzel (Piotr Piasecki) i Budyń (Jacek Szymkiewicz), koledzy z zespołu Pogodno, trzy lata temu jako Babu Król wydali zaskakującą płytę „Sted” z tekstami Edwarda Stachury. Teraz w szerszym składzie, ze skrzypaczką Zosią Chabierą, flecistką Joanną Sokołowską, mistrzem trąbki „Ziutem” Gralakiem, puzonistą Dariuszem Sprawką, perkusistą Aleksandrem Orłowskim i klawiszowcem Michałem Królem wyruszyli na planetę muzyczno-słownej anarchicznej swobody, gdzie wykreowali klimat ironicznego surrealizmu i ekscytującej mozaiki dźwięków. Teksty Bajzla i Budynia trochę jak z dawnego Pogodna: słowa dziwią się sobie, czasem bawią, czasem gryzą. Muzyka – jako się rzekło – mozaikowa: zaczyna się od quasi-Orientu, potem dęciaki przywołują niby to orkiestrę Bregovicia, ale już za chwilę odzywa się jazzowa trąbka Gralaka, mocny dudniący bas otwiera pole do popisu jeszcze mocniejszym bębnom, no i wokale Budynia z chórkami i chórami całej reszty dopełniają całości. Nie ma powodu, by definiować to wszystko nazwami nurtów i stylów, bo rzecz jest całkowicie samoswoja, autorska.

Babu Król, Kurosawosyny, Seeyousoon

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną